Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 lipca 2015

Zakupów czas.

Obiecałam posta o wyjeździe (spływ kajakowy + namioty), ale czekam na zdjęcia - jeszcze chwilę się wstrzymam z publikacją. 

Za to przymierzałam się od dłuższego czasu do zakupów. Rzecz jasna internetowych , jak wiadomo nie mamy czasu na jeżdżenie po sklepach. Czekamy na dostawę z Juliusa K9 (wybrałyśmy sobie kolor na zamówienie), zamówienie z Furkidz'a realizuje się (okazało się, że właściciele sklepu to moi sąsiedzi, więc nie będę czekała na listonosza ;P), a zamówiłyśmy obroże i smycz dla wilczej królewny. Dodatkowo postanowiłam zainwestować w Pokusę dla dorosłych psów (sztuk: 1) i dla szczeniąt (sztuk: 1) tak o, na próbę. Nie wydaje mi się abym miała w planach faszerować mojego psa pokusą, ale jeśli zasmakuje to zaopatrzymy się w większe opakowanie by dorzucać co jakiś czas :) Suplementów nie podaje prawie żadnych (poza wapnem rosnącej), po kieszeni bardzo nie zaboli, a i wilczyca skorzysta :)

Jak każdy, wiadomo, chciałabym zrobić większe zakupy, ale środki nam na to nie pozwalają. Ograniczyłyśmy się do rzeczy koniecznych, a pokusa wpadła nam w ramach mało kosztownego eksperymentu. 


Czym jest pokusa? Zapraszam do przeczytania notki poniżej:
PODRÓŻE Z PSEM - POKUSA test


Wracając do szelek, smyczy i obroży... Spacery z Luną są jeszcze problematyczne. Problematyczne są, jeśli wychodzimy na miasto, do tłumu ludzi, tam gdzie samochody i gwar. Walczymy z lękami i socjalizujemy się jak tylko możemy, ale bez pewnych narzędzi mamy z tym problem. Jako, że "na Warszawę" ruszamy z 2 psami, a wygodniej jest gdy obojgiem psów steruje 1 osoba, zainwestowałam w małe ułatwienie. Każdy kto spacerował gdziekolwiek z 2 psami z 2 smyczami wie o czym mówię. Nie unikniemy podcinania nóg (jeśli jeden z psów ma pomysł zmienić kierunek za naszymi plecami, oczywiście niepostrzeżenie - by następnie wypruć radośnie do przodu yhh). Na to zaradzić może tylko nauczenie psa chodzenia obok nas a nie za nami. Jednak gdy psy idą łeb w łeb, węszą, kręcą się np na trawniku - nie trudno o zaplątanie się dwóch smyczy. Znalazłam na to rozwiązanie za ok 50zł. Jest to smycz stworzona z myślą o takich spacerach. Kiedy dostaniemy ją do rąk i przetestujemy - machniemy jakąś recenzję :) 

Konkretne szelki zakupuje z myślą o wycieczkach: zarówno tych mniejszych jak i większych. Pisałam już o tym w jednym z postów. 

Ostatnia została nowa obroża. Nie będę kłamała, że Luna ma smycz podpiętą do obroży. Czasami nam się zdarza ale jestem fanką szelek. Nic mnie nie przekona do zmiany podejścia ;) jednak ciężko jest mi przypiąć numerek (adresatkę) do szelek. Majta się to mało estetycznie, brzdąka i jakoś jest to mało widoczne. Pomijam to, że chcę sukę zaczipować... Jednak adresatki bywają niezastąpione -> czasem jest to pierwsza rzecz jaka rzuca się w oczy gdy widzimy błąkającego się psa.- 1 rzecz, która olśniewa przeciętnego kowalskiego "o! ten pies ma właściciela musiał się zagubić lub uciec!". 

Obroży mamy kilka. Pomarańczową neonową z wymarkerowanym numerem telefonu (sprawdza się na wyjazdach), przeciętną cienką odblaskową (idealna na nocne spacery po osiedlu). Nie mamy jednak obroży "na miasto". Jestem typową kobietą i lubię błyskotki - stwierdziłam, że póki mam środki to zainwestuje w coś co będzie mi się wizualnie podobało i doda uroku wilkowi :D Będzie ciut księżniczkowo, ale załagodzi ten efekt nowa smycz :p Przekonacie sie o tym jak opiszemy nasze odczucia :)

Zastanawiam się jeszcze nad jednymi szelkami. Z racji tego, że chcę wrócić na serio do dogtrekkingu (a precyzując: wrócić do momentu kiedy poważnie chciałam się za to zabrać i zaczęłam robić pierwsze podejścia), zainteresowały mnie uprzęże dla psów typu SLED i NORWESKIE. Jak na razie chcę dostrzec różnice między oboma typami i wybrać odpowiednie dla nas. Wiąże się to z zakupem nowego pasu biodrowego - znów mam ochotę zaszaleć!!! Jednak nie wiem co na to mój portfel więc nie zdecydowałam się jeszcze.


Kajakowo namiotowa Luna, przyłapana na drapaniu się :)

sobota, 27 czerwca 2015

Post z serii: mam głupiego psa.

Mam głupiego psa. Nie. Chyba mam głupiego szczeniaka. Mam szczeniaka. Nie jest głupi. Wilczak nigdy nie jest głupi. Jest jak ja. Ma swój świat i swoje kombinowanie. Tak, wilczak kombinuje... a wydaje się, że jest głupi. 

Chce jeść to je. Chodzi z miską pełną suchej karmy. Tak... chwyta w paszczę i ucieka. Z tą zadowoloną wilczakową miną, uszy ściągnięte do tyłu i ten bujający się na boki ogon. Co z tego, że wysypuje po drodze. Idzie dumna przed siebie. Fuck... a ja chodzę i zbieram. Nie po cichu. Klnę jak szewc na głos, drę się wciekła. Mówię, że jest głupia - ale ona wie, że tylko żartuję. Patrzy na mnie i merda ogonem. "No co? Fajnie nie? Teraz można jeść w całym domu!" Spoglądam na nią spode łba. Znów klnę. Na dame nie przystało, ale już dawno pożegnałam się z damowaniem. Kiedy jestem w okolicy zwierząt zamieniam się w hetere. Serio.

Wilczak jest cwany. Teatr ma w małym paluszku. Kradnie kotom jedzenie, jak tylko się da. Przerabia przy tym wszystkie figury z jogi, nie wiem jak ona to robi, ale tak jest. Hodowca rzekł by: zdrowe stawy. OK! Nie muszę chodzić do weta. Wygina się jak akrobatka -  kiedy tylko chce jeść. ZJE.

Siad, stop, stój. Tralala lala. recytacja Szekspira jest równie sensowa co komendy. Coś tam słyszała, parę razy siadła, ale lepiej łapać nagrody na stojąco - po co siadać?! Jasne, ma pół roku - jest szczeniakiem, psy w tym wieku są głupie, nie można za wiele wymagać ALE ĆWICZ! Ok, ćwiczę, ale ona doskonale wie co do niej mówię - nie zależnie od tego jakich używam słów. Psem policyjnym nie będzie. Ani przewodnikiem. A kit z tym... 

Wilczak jest głupi. Chce wejść oknem do domu. No głupia! Ale skoro okno jest otwarte, a kot wchodzi... to czemu ona miała by nie wejść? Drzwi zamknięte, podkopy pod fundamenty nic nie dały... No to dawaj oknem. głupi wilczak. Nie. Cwany wilczak. Ja jestem głupia, bo nie zamknęłam okna. 


A jednak, kocham to moje wilcze dziecię. Kocham każdego mojego psa. Jednak tylko ona będzie ze mną wszędzie. Moje dziecko księżyca. Luna. 



piątek, 26 czerwca 2015

Wilk w łóżku - pare słów o spaniu z psem.

Będąc członkinią różnych forów i grup dyskusyjnych, zauważyłam, że ludzie dzielą się:


  • na tych, którzy śpią w łóżku z psami jak z pluszakami
  • na tych którzy absolutnie zabraniają psom wchodzić do łóżka
Mam swoją teorię na to. Oczywiście czytałam porady i poglądy mojego mistrza C. Millana, ale mam tez swoje doświadczenia w życiu z psami i wyglądają one następująco:

Każdy pies ma swoje posłanie. Są to wiklinowe duże kosze, wyściełane poduszkami i kocami (mięciutkimi ah). Jednakże, część psów zdecydowanie potrzebuje czuć przez sen ciepło ciała człowieka: są to stafficzka Mel i mopsia mojej mamy Hexa. Te dwie śpią w łóżku z moją rodzicielką, a spanie poza nim traktują jak kare za jakieś przewinienie. Monia (największa) woli jednak koszyk, nie w głowie jej spanie w łóżku. Fiesta tak samo, chociaż gdy ja jestem w domu - nie odmawia sobie przyklejenia się do mnie gdzieś do boczku. Nie wyganiam jej, jest stęskniona niech śpi tak jak chce. Nie stara się mnie zdominować, nie przeszkadza mi to zupełnie - mieścimy się we dwie. 

A wilczak? Luna w Warszawie ma dwie opcje, są zależne od jej poziomu energii wieczorem. Jeśli nie ma zamiaru zmrużyć oka, a w główce kłębią się różne fajne wilczakowe pomysły na zajęcie sobie pyszczka --> zdecydowanie zapraszam ją do klatki. Raczej nie protestuje, dostaje do zabawy kość i ma czym się zająć jeśli się nudzi. Nie jest to kara, ani nic z tych rzeczy. Czasem są zabiegane dni gdy nie mamy czasu by zapewnić jej przed snem odpowiedniej dawki ruchu i emocji - każdego właściciela psa to spotyka, więc nie mamy wyrzutów sumienia. Klatka to nie cierpienie, to po prostu alternatywa.
Jeśli jednak jest wyspacerowana, wybiegana, widać, że jest grzeczna i specjalnie nie rozrabia - śpi z nami w łóżku. Z początku bardzo chciała spać koło mojej twarzy ale już jej przeszło - woli w nogach, ma tam zdecydowanie więcej miejsca. Jest blisko, wie że śpimy i że jej nie oszukujemy :D
Nie będę wspominała nic o porankach bo to osobny temat, coś wspomniałam o tym w poprzednim poście. 

W domu rodzinnym ma tyle atrakcji, że sama nie wie czasem z kim ma spać. Czy wciskać się na siłę innemu psu do kosza (oj troszkę czułości od koleżanek, a one takie wredne :P), może u mnie w nogach, ale jest też pusta przestrzeń pod łóżkiem - która również jest atrakcyjna zwłaszcza jak jest ciepła noc.

PODSUMOWUJĄC

Moje psy same wybierają jak i z kim śpią. Jedyne co, to muszą się dostosować. Nie ma wyrzucania człowieka z łóżka ani innego psa (czy kota, a tych jest aż 4). Dla każdego są różne możliwości, zazwyczaj wybierają spanie w grupie. Nic dziwnego, w końcu jesteśmy jedną sforą ;)