Szkoda tylko, że część osób ze zdziwieniem dodaje:
Z PSAMI?!
Tak. Właśnie tak. Zabraliśmy na ten wyjazd 2 psy. W tym mojego wilczaka. Pół rocznego. JAK TO MOŻLIWE? Turyści, urlopowicze, kajak, namiot, woda, las. Jak?
Ano tak ;)
Taki wyjazd jest możliwy. Wystarczyło zaryzykować aby się o tym przekonać. Jak zapakować psa? Jakie mam rady i spostrzeżenia co do takiego wyjazdu?
CO ZABRAĆ ZE SOBĄ:
- obrożę odblaskową, dopasowane szelki, adresatkę (nawet jeśli pies ma czip.Ja zabrałam pomarańczową neonową obrożę z Decathlonu (dział myśliwski) z numerem telefonu napisanym markerem (tak by było go widać z większej odległości) - wyeliminowaliśmy tak zapinanie adresatki, która często przepada w chaszczach. Szelki mieliśmy typowo miejskie, skórzane - polecam takie które mają dodatkowy pasek pod brzuchem i są bardzie rozbudowane + uchwyt. Bardzo ułatwia to wyjmowanie psa z wody i wsadzanie do kajaka - bez sprawiania mu bólu.
- Smycz przepinaną lub dwie smycze: 1. krótsza to przemieszczania się miedzy ludźmi, dziećmi i innymi psami 2. dłuższa.
- długą linkę z mocnym karabińczykiem. Bardzo ułatwia to sprawę gdy trzeba rozbić obozowisko a pies plącze się nam pod nogami. Możemy owiązać psa do drzewa lub kajaka i mamy pewność, że nie zniknie nam z pola widzenia. Trzeba pamiętać o rozplątywaniu psa jeśli jest ruchliwy - może sobie zrobić krzywdę jeśli się zaplącze - moja Luna wymyśliła jak się samej rozplątywać, ale to dopiero 3 dnia. ;)
- Kocyk lub coś miękkiego. U mnie się sprawdziło. Mimo tego, że psy migrowały w namiocie, kładły się z początku na kocyku.
- Smaczki, kości lub inne smakołyki które zajmują czas. Były momenty, że pies się nudzi. Zwłaszcza młody. Kiedy my zajmowaliśmy się rozbijaniem obozu lub chcieliśmy porozmawiać przy kolacji pod gołym niebem - kości zajmowały psie pyszczki. Ja wzięłam 3 na 3 doby na głowę.
- Kaganiec. Nam nie był potrzebny, ale różnie bywa. Zawsze warto mieć przy sobą np na wypadek nieplanowanego przejazdu środkami komunikacji.
- Miska uniwersalna. Nam wystarczyła jedna turystyczna z najniższej półki oraz mała plastikowa miseczka. Przez większość dnia była w nich woda, a jedynie w porze karmienia (u nas raz dziennie obowiązkowo, czasem na wieczór dodatkowo) wylewaliśmy wodę i wysypywaliśmy karmę do suchych misek.
- Obroża odstraszająca kleszcze. Nasze psy nie były zabezpieczone kroplami, więc zainwestowaliśmy w obroże przeciw kleszczowe. Skuteczność dość realna - wyjęliśmy tylko 1 kleszcza jednej suce.

Jak to zaplanować?
- Mamy małego psa i młodego psa rasy dużej. Psy się pomieściły, dzięki temu, że moja miłość wybrała 3 osobowy solidny kajak. Na tyle siedział nasz napęd (moja miłość), w środkowym luku na bagażach poupychanych w wodoszczelne torby siedziała suczka rasy małej, a na przodzie, w moich "nogach" (precyzując - pomiędzy nimi, na nich, pod nimi) leżała Luna.
- Tak jak czytałam u Watahy w Podróży, także nasze psy nie miały wilczego apetytu w czasie wyjazdu. Mimo zabraniu 3 porcji na 3 doby psy zjadły może połowę. Nauka na następny wyjazd by nie przesadzać z ilością karmy gdy jedziemy odpoczywać biernie (czyt. psy jadą odpoczywać biernie).
- Śmiało bierzcie psa na kajaki jeśli jest dość usłuchany by grzecznie siedzieć sam w jednym miejscu. Jeśli wybieracie się na jednodniowy spływ kajakowy, pies może siedzieć w środkowym luku (przy 3 osobowym kajaku), lub na przodzie (2 osobowy kajak). Gdy wasza psia pociecha nie jest zbyt spokojna bo np jest młodym psiakiem (jak moja wilczaczka) śmiało można posadzić psa między nogami. Mając w ręku smycz, a dodatkowo trzymając psa kolanami - mamy całkowitą kontrolę nad naszym psem. Dziób kajaka oferuje nam sporo miejsca - moja suka mogła całkowicie skryć się przed słońcem, lub położyć się wygodnie.
- Zanim zaskoczymy psa spaniem pod namiotem polecam rozłożyć namiot w domu, wejść do środka i zaprosić psa. Jeśli zapozna się z nim w bezpiecznym miejscu będzie mu łatwiej usiedzieć spokojnie w namiocie. :) Poświęciliśmy na ten zabieg 10 min i noce były spokojne. Oczywiście, nie wiemy, czy to zasługa domowego eksperymentu, ale zrobiliśmy tak i było OK.
- Przed wejściem do kajaku starałam się zapewnić im więcej ruchu. Cały dzień w kajaku + noc w namiocie -> nie zapominajmy o zapewnieniu psu odpowiedniej dawki ruchu. Im więcej się porusza przed wypłynięciem - tym spokojniejszy będzie w kajaku, im więcej się wyżyje po wyjściu z niego - tym lepiej będzie spał.
- Po rozbiciu obozowiska warto poświęcić psu więcej czasu na spacer o szerokim zasięgu "terenowym". Po pierwsze, umożliwimy psu załatwienie wszystkich potrzeb fizjologicznych. Po drugie, jeśli psa po spacerze upniemy to zdążymy tym spacerem zapewnić mu jakąś dawkę ruchu (będzie mu się z pewnością lepiej spało :) ), a po trzecie w razie gdyby jakiś cudem oswobodził by się ze smyczy i poszedł sobie sam na eksploracje, to mamy większe szanse, że się nie zagubi i nie wpadnie w panikę, jeśli za daleko odejdzie. Nie jestem psim psychologiem/behawiorystą ale z moich doświadczeń wynika, że zdaje to egzamin. Robię tak zwykle przed puszczeniem Luny luzem na nowym terenie. Czuje się pewniej, wie w którą stronę do domu i doznaje mniejszego szoku gdy coś ją wystraszy.
OBAWY:
- Co, jeśli pies wyskoczy z kajaka? Od czego mamy szelki i smycz? Przez całą trasę kajakowania trzymałam psy na smyczach. Nawet jeśli którejś zdarzyło się wskoczyć do wody (za łabędziem np, lub po to by się ochłodzić) nie trzeba było panikować: przyciągałam psa smyczą do kajaka i chwytałam za szelki. Na szczęście wilczaczce się to nie zdarzyło :) ale raz ładowałam ją z wody na pomost, gdy się pod nim zaplątała i nie umiała sama wejść. W takich sytuacjach sprawdzą się szelki, o których pisałam wcześniej.
- Jeśli psu się coś stanie, to co wtedy? Na różnych portalach i blogach widziałam noty o tym jak skompletować apteczkę dla psa. Nie będę powtarzała treści, jednak wystarczy poświęcić na to parę minut przed monitorem komputera. Przed wyjazdem należy sprawdzić trasę jaką będziemy się poruszali, ustalić sobie najbliższe kliniki weterynaryjne, kursy komunikacji miejskiej czy nawet taksówki (jeśli to większa miejscowość/miasto). Niezastąpiona jest w takich wypadkach działająca komórka z internetem. Jedyne co nas może ograniczać to brak zasięgu, ale jeśli mamy dobrze zapamiętaną trasę, w krytycznych sytuacjach można postępować już na czuja.+ Pierwsza pomoc dla psa. Internet jest bankiem wiedzy, informacji. Korzystajmy z tego!
- Gdy popsuje się pogoda, zacznie padać, będzie gradobicie i deszcz meteorytów to co zrobimy z psem?! Najprościej ujmując, wystarczy śledzić prognozy pogody. Tak, tak... nie zawsze się sprawdzają, ale życie zwykle bywa pełne niespodzianek. Gdy pracujemy nad trasą naszego spływu, warto poszukać w sieci i podzwonić do wszystkich punktów noclegowych. Spanie z mokrym psem w namiocie, w mokrych ubraniach i mokrym śpiworze może nie brzmieć zbyt optymistycznie. Ostatecznie można przenocować w tak zwanych '"domkach". W takich miejscach turystycznych jak szeroko pojęte Mazury jest ich wiele, ale upewnijmy się, że jesteśmy mile widziani z psami. Jeśli jednak chcemy być bardzo dzicy, szaleni, nieustraszeni i nie szczędzimy pieniędzy na gadżety, możemy zainwestować wcześniej w płaszcz przeciwdeszczowy dla psa. Może nie osłoni to 100% ciała zwierzaka, ale zdecydowaną większość. :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz