Życie stawia przed nami nowe potrzeby, nowe pragnienia i zmusza nas do ich realizacji poprzez różne mało przyjemne odczucia. Może trochę skaczę na głęboką wodę (i to z wilczakiem), ale muszę -MUSIMY to zrobić.
Musimy się wyprowadzić. Nie, nigdy nie mieszkałyśmy u naszego smaca alfa. On ma swoją nore a my miałyśmy swoją. Tylko, że nasza to dom rodzinny, to wieczne bycie "córką''. To bycie wiecznym dzieckiem zaczyna być uciążliwe, mimo że wielu moich znajomych chwali sobie taki styl życia i za nic w świecie nie zamieniło by się na własne, odpowiedzialne i mniej wygodne...
Jednak my musimy mieć SWOJE miejsce. Szukamy go, staramy sie wszystko posklejać. Tak naprawde to ja staram się poskladać wszystko w głowie, moja Luna nie musi się tym martwić.
Muszę znaleść tanie lokum o znośnym metrażu w odpowiedniej lokalizacji. Bardzo tanie, bo nigdy nie wiem co będzie za miesiąc. Musi być wystarczająco blisko wszystkich mioich baz, a dodatkowo wymagamy by akceptowało zwierzęta. Ba, musimy mieć swój pokój i w miare przyjazną okolice - W końcu wilczak to wilczak a nie york. Wszystkie te nasze wymagania razem, składają się w coś co na wejśćciu dostało łatkę "awykonalne".
I co teraz? Oczywiście szukamy po znajomych, rozpytujemy, przeszukujemy internet. W wersji awaryjnej możemy mieszkaćz kimś, ale ten ktoś ma podobne wymagania co my. Podwójnie "awykonalne". Dwie kobiety, dwa psy i kot. Malo pieniędzy, te same potrzeby względem lokalizacji... Potrzeba nam chyba odrobiny szczęścia.
W idealnym świecie mieszkałabym sama z Luną, płacąc studencki (niski) czynsz i dopłacała za internet. Mialybyśmy blisko na uczelnie, do miłości, do parku, do domu rodzinnego (wzlędnie blisko, bo to dość daleko :P) .
Jak to będziędzie - nie wiem. Myślę, szukam, rozpytuje, męcze, marzę, łudzę się, śnię na jawie. Kiedy nam się uda, czy w ogóle nam się uda, czy będzie dobrze, czy nie popełnimy największego błędu w życiu... Nigdy nie wiemy. Nigdy tego nie wiemy. Patrze na ekranie w te złote wilcze oczy i myślę: "musi nam się udać moja bura rozbojnico, musi"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz